Po lanym poniedziałku zostajemy w wodnym klimacie, bo za sterami kwietniowej odsłony #DarowiznySidnet stanął Łukasz Kozłowski, Frontend Developer i ekspert od Reacta. Łukasz na co dzień sprawnie nawiguje w kodzie, a poza pracą świetnie radzi sobie za sterem żaglówki. Nic dziwnego, że wybierając odbiorców naszego kwietniowego wsparcia, wskazał na otwartoźródłową przeglądarkę, której branding bazuje na motywie wody, a także chroniącą oceany organizację non-profit Sea Shepherd.
Waterfox
W dobie asystentów AI serwujących gotowe podsumowania, przeglądarki internetowe to wciąż podstawowe narzędzie dla osób, które wolą samodzielnie docierać do źródeł informacji. Jednak wszechobecne integracje i funkcje AI zmieniają współczesne przeglądarki w rozbudowane ekosystemy, w których łatwo stracić kontrolę nad prywatnością.
Odpowiedzią na to wyzwanie może być Waterfox, przeglądarka powstała na bazie kodu źródłowego Firefoxa i rozwijana od 15 lat przez Alexa Kontosa. To surowy, okrojony program, który skupia się na potrzebach użytkowników i użytkowniczek. Jednym z filarów, na których opiera się filozofia twórcy, jest brak wymuszonej integracji z dużymi modelami językowymi, które obecnie są łączone z aplikacjami w niemal wszystkich branżach. Przez krótki czas Waterfox miał nawet własną, etyczną wyszukiwarkę Storm, która przekazywała organizacjom charytatywnym prowizję z zakupów w partnerskich sklepach online.
Obecnie przeglądarka domyślnie ma ustawione przydatne funkcje, jak np. automatyczne odrzucanie banerów dotyczących akceptacji cookies. Istnieje również mobilna wersja na Androida.
„Waterfox to alternatywa dla popularnych przeglądarek pozbawiona telemetrii, z lepszymi domyślnymi ustawieniami prywatności, dodatkowymi opcjami personalizacji i, co dla mnie najważniejsze, nie dodaje na siłę LLM-u (co jest świadomym wyborem). Używam Waterfoxa na co dzień w pracy i poza nią”, opowiada Łukasz.
Waterfox pozostaje projektem open-source, jednak przez krótki czas od roku 2019 był pod kontrolą System1 – firmy zajmującej się reklamą internetową, co wywołało wiele kontrowersji. W 2023 r. został odkupiony przez twórcę, by utrzymać niezależny charakter projektu.
Sea Shepherd
Sea Shepherd to organizacja, która od 1977 roku łączy edukację ekologiczną z interwencjami bezpośrednimi na rzecz ochrony oceanów. Do dziś przez jej flotę przeszło niemal 30 jednostek, w tym wycofany już ze służby flagowy okręt patrolowy Steve Irwin, nazwany imieniem słynnego australijskiego przyrodnika, znanego jako Łowca krokodyli. Okręty Sea Shepherd działają na wielu akwenach świata, docierając nawet do Antarktydy.
Organizacja nie ogranicza się jedynie do kampanii informacyjnych. Jej okręty aktywnie współpracują z rządami wielu krajów świata, wspierając je w blokowaniu inicjatyw łamiących reguły ochrony środowiska morskiego. Aktywiści i aktywistki dokumentują swoje zmagania na pierwszej linii, czego efektem są liczne materiały filmowe, takie jak Edge Of The World: Krill Crisis. Choć metody Sea Shepherd bywają zarzewiem kontrowersji, ich skuteczność sprawia, że problem niszczenia ekosystemów morskich regularnie trafia do mainstreamowych mediów.
„To organizacja, która zaczynała od jednego statku, a teraz ma całą flotę w najodleglejszych częściach świata. Walczą z nielegalnym połowem m.in. wielorybów, delfinów i ośmiornic. Obnażają niszczący wpływ połowu kryla na Antarktydzie, ścigają kłusowników na wodach meksykańskich i uwalniają zwierzęta przypadkiem złapane w sieci (tzw. przyłów). Przyłów jest jednym z głównych czynników pustoszących oceany i odbierających zwierzętom ich nisze ekologiczne. Ochrona zwierząt jest dla mnie bardzo ważna, a Sea Shepherd zajmuje się obszarem, w którym niewielu ma taką odwagę do działania”, wyjaśnia Łukasz.
Wszyscy, którym dobro oceanów i mórz nie jest obojętne, mogą wesprzeć Sea Shepherd. Dotacje finansowe można przesyłać za pomocą strony internetowej, jednak pomoc jest przyjmowana w każdej formie: od transferów kryptowalut i organizacji zbiórek aż po przekazywanie pojazdów czy nieruchomości – prawdziwe morze możliwości, by pomóc.
